22 zakończone sezony złożone z 1089 odcinków, 23 filmy pełnometrażowe (licząc Detektywa Pikachu). Podobno około 120 wydanych gier różnego typu. 22 lata od premiery w Japonii (1997 rok), 19 lat od premiery w Polsce (2000 rok). I co?

I dalej gramy, oglądamy, czytamy. Zbieraliśmy karty, Tazosy, Metal Tazo i wszystkie inne kapsle, jakie pojawiały się w czipsach. Biegaliśmy po podwórkach, udając, że łapiemy swoje własne kieszonkowe potwory. Dlaczego? Co takiego mają w sobie Pokemony, że zainteresowanie nimi nie słabnie?

Pomijając fakt, że są uzależniającym “narzędziem szatana, służącym do prania umysłów dzieci, ogłupiającym wymysłem Chińczyków czy innych Azjatów”.

Metal Tazo, które zbierali wszyscy.

Czyjaś kolekcja Metal Tazo

Niekończąca się przygoda. Od ok. 20 lat przeżywamy niekończącą się przygodę, wcielając się w 10-latka lub obserwując jego wyprawy i perypetie. Nie ma dwóch takich samych gier, odcinków, rozdziałów mangi. Ash (Satoshi) ma 10 lat, od ponad 20 lat. Nie dorasta ani on, ani reszta bohaterów. Podobnie dzieje się z nami, trochę zatrzymujemy się w czasie, wciąż mamy te kilka czy kilkanaście lat. Czasami gdy wstaję rano, mam wrażenie, że znów siądę na korytarzu szkolnym z przyjaciółmi, by grać w kapsle, a tylko my będziemy wiedzieli, co znaczy “ale nie na zachę”1, a po południu będziemy ganiać po podwórku, kłócąc się, który starter z pierwszej generacji jest najlepszy (dla mnie oczywiście Charmander). Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki, chętnie czytam mangę i wyciągam znajomych na morderczo długie spacery, w celu wspólnego grania w Pokemon GO. Czasami widzę trzypokoleniową rodzinę biorącą udział w raidzie i uśmiecham się, bo Pokemony łączą ludzi. Jako przyszła nauczycielka przyjrzałam się serii pod kątem, powiedzmy, że walorów edukacyjnych, choć to chyba trochę za duże słowo. I wiecie co? Okazało się, że Pokemony sporo nas uczą, a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Pokemony uczą? Brzmi głupio? Już wyjaśniam, dlaczego tak jest.

Znalezione obrazy dla zapytania: ash between mew and mewtwo gif"

Pokemony Film Pierwszy: Zemsta Mewtwo!

Zacznijmy od najprostszej wartości, której pełen jest każdy odcinek i każdy film, znajdziemy ją również w mandze. Nic nie przychodzi Wam do głowy? Chodzi o tak prostą rzecz jak przyjaźń i poświęcenie w jej imieniu. Spójrzmy na pierwszy odcinek anime, który wszyscy pewnie pamiętamy. Pikachu na początku nie lubił Asha, na każde dotknięcie odpowiadał porażeniem swojego trenera. Jego postawa zmienia się, gdy główny bohater wręcz ryzykuje życiem, by uchronić elektryczną mysz przed atakami chmary wściekłych Spearow’ów. Ashowi zależy na przyjaźni z Pikachu, nie poddaje się mimo wyraźnej niechęci swojego nowego towarzysza, uważa go za przyjaciela, od kiedy tylko go zobaczył, i w imię tej przyjaźni, chociaż jednostronnej, jest w stanie zrobić naprawdę wiele. Tak właśnie powstała więź, która trwa przez lata i staje się coraz silniejsza. Niejednokrotnie w późniejszych odcinkach Ash udowadnia swoją miłość do Pikachu i pozostałych pokemonów, czasami ponownie ryzykując życiem. Przecież sama walka z Zespołem R pokazuje jego przywiązanie do swoich towarzyszy. To samo widzimy w filmach. Przypomnijmy sobie pierwszy film o Mewtwo. Ash, widząc walczące pokemony, poświęca swoje życie tylko po to, by uświadomić Mewtwo, że ta walka nie ma sensu. W jednym z ostatnich filmów (Pikachu, wybieram cię!), który jest swoistym remake’iem pierwszego odcinka, Ash znów poświęca swoje życie dla Pikachu. Zresztą nie tylko pokemony są jego przyjaciółmi. W każdym regionie Ash podróżuje w czyimś towarzystwie – Brocka, Misty, May, Maksa, Dawn, Iris, Cilana, Clemonta, Bonnie, Sereny, Lillie, Mallow, Lany, Sophoclesa, Kiawe. Z każdą z tych osób bohater zaprzyjaźnił się, wspólnie przeżywali przygody, walczyli (zazwyczaj przeciwko Zespołowi R) i pomagali sobie nawzajem. Ash uczy nas przyjaźni i tego, by nie zostawiać przyjaciół w potrzebie, ale zawsze ich wspierać.

Inną rzeczą, której może nas nauczyć Ash jest wytrwałość w dążeniu do spełnienia marzeń. Wiele można o nim powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest najlepszym trenerem – łapie niewiele pokemonów, sporo z nich nie ewoluuje, region za regionem bierze udział w Lidze i przegrywa prędzej czy później… Jednak wciąż chce zostać mistrzem. Nie poddaje się, wciąż dąży do spełnienia marzeń, mimo że ponosi przy tym porażki. Jeśli nie udaje mu się pokonać jakiegoś lidera sali, trenuje i wraca, by ponownie się z nim zmierzyć. Jego zapał jest godny podziwu, a wytrwałość powinniśmy naśladować. Ash uczy nas, by nie poddawać się, bo każda porażka czegoś nas uczy i sprawia, że stajemy się silniejsi.

Mogłabym dalej wymieniać, jakie wartości przekazują nam Pokemony, ale mam nadzieję, że już udało mi się przekonać część z Was. Chciałam pokazać, że często coś, co wydaje się zwykłym hobby, na które czasami jesteśmy “za starzy” zdaniem niektórych, może nas wiele nauczyć. W internecie można znaleźć wiele filmików i artykułów o “treściach przekazywanych podprogowo” czy “ukrytych treściach” różnych filmów, seriali, gier. Zazwyczaj są one negatywne, a ich autorzy próbują przekonać nas, że “… (tu wstawcie losową, popularną serię czegokolwiek) są złe”. Postanowiłam odwrócić sytuację i pokazać dobre strony Pokemonów. Może nie wszystkie, ale komu chciałoby się czytać pięciostronicowy artykuł? Tak więc idźcie, czytajcie, grajcie, oglądajcie i uczcie się dzięki temu! A przede wszystkim bawcie się dobrze!

1 Granie “nie na zachę” oznaczało, że po zakończonej grze wszystkie kapsle wracają do swoich prawowitych właścicieli. W przypadku gry “na zachę” przegrane kapsle traciło się bezpowrotnie.